Steven J. Vaughan pisze na swoim blogu o pięciu najlepszych rzeczach, jakie znaleźć się mają w nowej wersji Fedory, popularnej dystrybucji Linux-a. Większość z nich to banały, takie jak to, że ma to być rzecz bardziej przystępna dla zwykłego użytkownika, nie będącego specjalistą (jakby nie opisywano tak wszystkich poprzednich wersji oraz spokrewnionych Red Hatów czy Mandrake-ów), albo że instalator uczyniono ładniejszym;-)
Jedna rzecz bardzo mnie jednak cieszy. Otóż razem z dystrybucją mają być dostarczone open-source-owe sterowniki do kart graficznych. I to lepsze niż te zazwyczaj spotykane w systemach z rodziny GNU/Linux.
Dla niewtajemniczonych już wyjaśniam, w czym rzecz. Sprawa jest prosta: karta graficzna aby działała, potrzebuje sterowników. Te są dostarczane przez producentów, ale często jako oprogramowanie zamknięte, nie spełniające założeń wolnego oprogramowania czy choćby open-source. To się w światku pingwiniarzy nie mogło tak skończyć - i stworzyli oni sterowniki własne. Tym bardziej, że szanujące się dystrybucje unikają dostarczania oficjalnie oprogramowania nie-wolnego.
Niestety, niektóre z tych otwartych sterowników są znacząco gorsze, przede wszystkim mniej wydajne, niż te "oryginalne". O ile w przypadku kart ATI sprawy poszły dobrze i problemu nie ma, to żeby np. pograć w gierki z zaawansowanym 3D na Nvidiach, musisz np. wkompilować sobie w jądro systemu kawałek obcego, zamkniętego kodu. Nie dość że samodzielnie, to jeszcze nie musi ci się to podobać, no bo skoro już jesteś tym linuksiarzem...
Tak więc wieść o tym,że bardzo się postarano zmienić ten stan rzeczy to promyk nadziei i widomy znak, że sprawy idą w dobrym kierunku.
Źródło: Cyber Cynic
