Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Microsoft

NOKIA + MICROSOFT = POCZĄTEK KOŃCA?

Dzisiejszy dzień to szczególna data dla fanów produktów fińskiego giganta. Nowym prezesem koncernu Nokia od kilku dni jest Stephen Elop, przedtem pracownik Microsoftu. Jak nietrudno się domyślić zmiany, które zaproponował dziś na konferencji są w dużym stopniu niepokojące. Pomijam tu sprawy reorganizacji samej firmy, bo to jako odbiorcę końcowego mało mnie interesuje. Ale fakt, że nowe smartfony będą wyposażane w system Windows Phone, zaś ciekawie zapowiadający się MeeGo odchodzi na boczne tory opensource'owej ciekawostki jest załamujące. Mało tego, Nokia zapowiada daleko idącą współpracę z koncernem z Redmond, np. Ovi Maps, będzie w pewien sposób zintegrowane z wyszukiwarką Bing.  Właściwie każdy zdrowo myślący człowiek powinien mi teraz powiedzieć - panikujesz człowieku! Przecież to zwiększy różnorodność oferty na rynku, wreszcie będzie jakaś konkurencja dla Apple i Google jeśli chodzi o smartfony. Ale wiecie co? Nie lubię produktów Microsoftu. Jakoś zawsze, w przeciwieństwie do...

Rakarrack - efekty gitarowe na linux-ie

Dziś stanąłem przed nie lada wyzwaniem. Postanowiłem odpalić jakikolwiek program w moim Łubudubu, który mógłby troszkę zastąpić mi efekt do gitary elektrycznej. Żadne tam niesamowitości, po prostu byle distortion do moich amatorskich improwizacji. Jest problem natury technicznej w postaci ubogiego jak na takie zadanie sprzętu - 1GB RAM + 2x1,6 GHz Intel Centrino Duo. Próbowałem pod Windowsem XP odpalić znane programy na czele z kombajnem o nazwie Guitar Rig . Każdy z tych programów miał jednak spore, ponad sekundowe opóźnienia w produkcji sygnału wyjściowego, co niestety było nie do zaakceptowania nawet dla takiego amatora jak ja. Cóż tu począć?  Kiedyś obiło mi się o oczy, że ponoć architektura linuxa pozwala na odpalanie programów w trybie Real Time . W Menedżerze Zadań systemu WinXP zmiana priorytetów to jedynie strata czasu, a jak jest z Ubuntu? I czy są jakieś sensowne procesory dźwięku dorównujące choć trochę komercyjnym programom, lub sprzętowym rozwiązaniom?

Ten zły Microsoft

Od niedawna są w Internecie doniesienia o tym, że rosyjska policja w dość niekonwencjonalny sposób prześladuje niezależne, przeciwne władzy organizacje oraz dziennikarzy. Sposób polega na dokonaniu przeszukań i konfiskacie komputerów, pod zarzutem używania pirackich kopii oprogramowania Microsoftu.

9 najlepszych darmowych alternatyw dla Microsoft Office

  Microsoft Office to pakiet biurowy który przez lata wyznaczał standardy. Można go lubić lub nie, ale jedno jest faktem - był taki czas, kiedy pakiet ten był absolutnie bezkonkurencyjny na rynku komputerów PC. Czas jednak zdaje się przemijać, co można stwierdzić po tym, że choćby taki Open Office wypracowuje formaty dokumentów, które stają się uznanymi przez międzynarodowe organizacje , a nawet Unię Europejską. Mało tego, pojawia się coraz więcej doniesień o stosowaniu otwartych rozwiązań w administracji publicznej wielu rozwiniętych krajów. Tymczasem alternatyw jest wiele, my przedstawimy krótko te najlepsze...

Ach, te reklamy!

Dostałem dzisiaj e-mailem reklamę nowej wersji sztandarowego produktu Microsoftu - Office 2010. (Zrobiłem zrzut ekranu - proszę sobie kliknąć i powiększyć.) Reklama jak to reklama - w zasadzie nawet tego nie czytam. No, ale skoro już się przypadkiem kliknie i otworzy... Cóż, za szybko odkodowuję tekst, jaki mam przed oczami, bym nie zauważył, co chciano mi przekazać. A co tam było?

Google vs. Windows

Jak donoszą najróżniejsi, między innymi nasz rodzimy Dziennik Internautów , mamy sensację, albowiem firma Google już od stycznia ogranicza swoim pracownikom możliwość korzystania z systemu Windows. Sprawa być może nawet nie byłaby ciekawa, gdyby decyzję podobną podjęła jakaś mniejsza firma. Ot ciekawostka na miarę - najwyżej - newsa że oto administracja Mozambiku przechodzi na Linuksa i OpenOffice, i to na obu komputerach*. Niemniej tutaj mamy dużą i poważna firmę, której decyzja dotyczy setek, albo i tysięcy komputerów, więc piszą o tym dzisiaj wszyscy.

Microsoft i telefony

No i wreszcie, stało się. Microsoft będzie wypuszczał na rynek własne wypas-telefony. Nie wiadomo, co jest powodem decyzji - czy zazdrość wobec Apple o ajFona (uwaga: beznadziejna strona producenta!), czy też jakieś bardziej rozsądne kalkulacje;-) Faktem jest, że Microsoft potrafi zdobywać rynki. Weźmy na przykład konsole - wśród których rządzili kiedyś producenci z Japonii, zwłaszcza jeden taki na "S". Teraz jedną z najpoważniejszych maszynek do grania jest Xbox, mimo iż pierwsza wersja tej zabawki wydawała się tak słaba, że aż żałosna. Do dziś sytuacja się zmieniła - mało która gierka nie wychodzi na X-a, już nawet pecetowcy mają gorzej. Jest to niebagatelne osiągnięcie, zwłaszcza że wszyscy wiemy przecież, że na konsolach grać się nie da !* No ale wróćmy do telefonów. Oczywiście Kin (uwaga: beznadziejna strona we flasho-podobnej technice!) - bo tak się te nowe cuda będą zwać - tylko z nazwy będzie Microsoftem, a tak naprawdę produkcją zajmie się Sharp. Jeśli znane mi p...

Facebook po raz kolejny

Pisząc wczoraj post na temat rozwoju Facebooka , "zgubiłem" jedna informację. Jak czytamy TUTAJ , z Facebookiem ma zostać zintegrowana usługa Microsoftu, podobna do Dokumentów Googla. Będzie więc możliwość tworzenia, otwierania i edycji tekstów, arkuszy kalkulacyjnych, czy prezentacji, do tego później przewidziana jest integracja z MS Office. Nie wiem, jak to wszystko się sprawdzi wśród społeczności zajętej albo to uprawą własnej farmy, albo działalnością w mafii, ale wygląda na to że szumne zapowiedzi podkopania pozycji kolorowej wyszukiwarki na "G" są realizowane całkiem serio.

Te ciągłe innowacje!

Microsoft ogłosił, że powstała już nowa wersja jednego ze sztandarowych produktów z Redmond – MS Office . Jest to znakomita okazja by zauważyć z pewną nutką rozrzewnienia w głosie, że naprawdę „wiele musi się zmienić, żeby wszystko było po staremu” . Pakiety biurowe, a ten od Billa Gatesa w szczególności, są przykładem na to, jak rozwiązuje się konflikt między postępem a takim stopniem doskonałości, którego z wielu powodów przekraczać aktualnie nie trzeba. Postęp mówi, że co kilkanaście miesięcy, a kilka lat najdalej, trzeba wypuścić nową wersję produktu, by ten się nie zestarzał i ludzie dalej chcieli go kupować. Bo „przecież w informatyce miesiąc to cała era” . Widzi mi się, że wskutek takiego postępowania programy nie zawsze są aktualizowane i modernizowane dlatego, że ktoś wymyślił dla nich nowe funkcje i zastosowania. Raczej te nowości wymyśla się na siłę po to, by dotrzymać kroku konkurencji i wymaganiom rynku, łasego na ciągle nowsze wersje, a jednocześnie nie wypuścić dokładnej...