Przejdź do głównej zawartości

Te ciągłe innowacje!



Microsoft ogłosił, że powstała już nowa wersja jednego ze sztandarowych produktów z Redmond – MS Office. Jest to znakomita okazja by zauważyć z pewną nutką rozrzewnienia w głosie, że naprawdę „wiele musi się zmienić, żeby wszystko było po staremu”. Pakiety biurowe, a ten od Billa Gatesa w szczególności, są przykładem na to, jak rozwiązuje się konflikt między postępem a takim stopniem doskonałości, którego z wielu powodów przekraczać aktualnie nie trzeba.

Postęp mówi, że co kilkanaście miesięcy, a kilka lat najdalej, trzeba wypuścić nową wersję produktu, by ten się nie zestarzał i ludzie dalej chcieli go kupować. Bo „przecież w informatyce miesiąc to cała era”. Widzi mi się, że wskutek takiego postępowania programy nie zawsze są aktualizowane i modernizowane dlatego, że ktoś wymyślił dla nich nowe funkcje i zastosowania. Raczej te nowości wymyśla się na siłę po to, by dotrzymać kroku konkurencji i wymaganiom rynku, łasego na ciągle nowsze wersje, a jednocześnie nie wypuścić dokładnej niemal kopii produktu poprzedniego.

Tak, to prawda, powstaje przy okazji sporo pomysłów godnych uznania, rozwijane są pewne drobne i użyteczne koncepcje, np. te dotyczące pracy grupowej, a niektóre wnerwiające użyszkodników rzeczy mają szansę na naprawę, albo nawet kompletne usunięcie. Przykładem może być słynny spinacz z Office'a 97, dzięki któremu niejeden kineskopowy monitor dostał strzała w bok i w ten sposób zakończył swój nędzny żywot. Dodam, że wcale nie powodowało to wyłączenia spinacza. Nie wiem czy sukinsyn dotrwał do czasów dzisiejszych, ale jak u kogoś włączam np. Excela, to on się nie pojawia.

Ale są i gorsze strony tego ciągłego postępu. Widziałem – żeby trzymać się już tych najbardziej znanych składników pakietu – Worda w wersji 2.0. Chodziło toto na maszynach takich, że mój telefon ma obecnie większą moc obliczeniową. Ale robiło co trzeba i trudno mi teraz wymyślić cokolwiek, czego tamta wersja by nie wykonała. No dobrze, powiedzmy że wygodę użytkowania, szyfrowanie i inne pierdółki doprowadzono do zupełnie przyzwoitego poziomu w wersji 97. I już. To jest ten poziom, po przekroczeniu którego lepsze może już być tylko wrogiem dobrego. Na dobrą sprawę można takim Wordem pisać książki, albo tworzyć ilustracje, produkować strony www (mnie się udało) – więcej nie potrzeba. Najnowsza wersja nie zrobi nic ponad to – wykona najwyżej to samo w inny sposób, może wygodniej.

Ale powiedzcie mi, czy ta nowa wersja ruszy na pentium 100? Nie, ona potrzebuje co najmniej 500 mhz, i z ćwierć giga ramu. Pracę licencjacką napiszesz równie dobrze na obu wersjach. Podobnie Excel – do najbardziej rewolucyjnych zmian w tym programie należało rozrośnięcie się rozmiarów arkusza. Poważna sprawa. Znajdą się z pewnością osoby, którym to potrzebne. Ale czy jest takich dużo? A analizę danych, nawet skomplikowaną, z tabelami przestawnymi, zrobisz starą wersją...

No tak, ale gdyby to miało być tak różowo, że wszystko wykonamy na komputerze sprzed 10 lat, to kto kupowałby te wszystkie full-wypas laptopy, windowsa 7 i nową wersję Office'a z udziwnionym interfejsem?

I tak to się właśnie wszystko kręci. Dostajemy nowy sprzęt tylko po to, by mogły go zapchać najnowsze wersje programów napakowane funkcjami, których nikt nie potrzebuje. Potem wyjdą jeszcze nowsze wersje, z jeszcze większymi możliwościami, o których się pewnie nawet nie dowiemy, ale dla uruchomienia których przydałby się już szybszy hardware...

Życie jest piękne;-)

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.