Dziś stanąłem przed nie lada wyzwaniem. Postanowiłem odpalić jakikolwiek program w moim Łubudubu, który mógłby troszkę zastąpić mi efekt do gitary elektrycznej. Żadne tam niesamowitości, po prostu byle distortion do moich amatorskich improwizacji. Jest problem natury technicznej w postaci ubogiego jak na takie zadanie sprzętu - 1GB RAM + 2x1,6 GHz Intel Centrino Duo. Próbowałem pod Windowsem XP odpalić znane programy na czele z kombajnem o nazwie Guitar Rig . Każdy z tych programów miał jednak spore, ponad sekundowe opóźnienia w produkcji sygnału wyjściowego, co niestety było nie do zaakceptowania nawet dla takiego amatora jak ja. Cóż tu począć? Kiedyś obiło mi się o oczy, że ponoć architektura linuxa pozwala na odpalanie programów w trybie Real Time . W Menedżerze Zadań systemu WinXP zmiana priorytetów to jedynie strata czasu, a jak jest z Ubuntu? I czy są jakieś sensowne procesory dźwięku dorównujące choć trochę komercyjnym programom, lub sprzętowym rozwiązaniom?
o technologii niepoważnie