Przejdź do głównej zawartości

Rakarrack - efekty gitarowe na linux-ie

Dziś stanąłem przed nie lada wyzwaniem. Postanowiłem odpalić jakikolwiek program w moim Łubudubu, który mógłby troszkę zastąpić mi efekt do gitary elektrycznej. Żadne tam niesamowitości, po prostu byle distortion do moich amatorskich improwizacji. Jest problem natury technicznej w postaci ubogiego jak na takie zadanie sprzętu - 1GB RAM + 2x1,6 GHz Intel Centrino Duo. Próbowałem pod Windowsem XP odpalić znane programy na czele z kombajnem o nazwie Guitar Rig. Każdy z tych programów miał jednak spore, ponad sekundowe opóźnienia w produkcji sygnału wyjściowego, co niestety było nie do zaakceptowania nawet dla takiego amatora jak ja. Cóż tu począć? 

Kiedyś obiło mi się o oczy, że ponoć architektura linuxa pozwala na odpalanie programów w trybie Real Time. W Menedżerze Zadań systemu WinXP zmiana priorytetów to jedynie strata czasu, a jak jest z Ubuntu? I czy są jakieś sensowne procesory dźwięku dorównujące choć trochę komercyjnym programom, lub sprzętowym rozwiązaniom?


Okazuje się, że twórcy Łubudubu pomyśleli o gitarzystach i stosowne oprogramowanie włączone do standardowego repozytorium. Schody jednak zaczynają się później, kiedy trzeba odpowiednio je skonfigurować. Większość programów takich jak Rakarrack, korzysta z serwera dźwięku JACK, który instaluje się wraz z resztą zależności. JACK w obecnej wersja ma domyślnie włączoną konsolę na której wyświetla podpowiedzi, które poprowadzą nas przez instalację. Naprawdę, wystarczy uważnie czytać :) W moim przypadku należało zrobić trzy rzeczy:

1. W pliku /etc/security/limits.conf dodać dwie linijki:



  @audio          -       rtprio          100
  @audio          -       nice            -10


2. Dodać siebie (jako usera) do grupy audio
3. Kliknąć opcję Conections i powiązać Rakarracka z wejściem mikrofonowym, po czym kliknąć Connect



Dźwięk całkiem niezły i przede wszystkim - opóźnienie, jeżeli jest w ogóle słyszalne jest minimalne, a najczęściej niezauważalne. Cud, miód i orzeszki.

Na koniec link do niezłego preseta do solówek, którego kod znalazłem TUTAJ.

PS. Jeżeli po wszystkich powyższych zabiegach nadal są problemy można spróbować uruchomić obydwa programy z konsoli jako root:

sudo qjackctl rakarrack

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.