Zainstalowałem najnowsze Ubuntu. I to pomimo zarzekania się, że mój zając (9.04) jeszcze żwawo pobiega przez jakieś pół roku minimum. Jednak zaliczyłem małą awarię systemu plików (reiserFS), o której mam nadzieję napiszę coś więcej w najbliższym czasie, a co spowodowało trudne do naprawienia problemy. Po prostu pliki bibliotek pewnych programów uległy uszkodzeniu w wyniku czego najlepszym wyjściem była nowa instalka na czysto.
Oczywiście w życiu nie ma tak pięknie jak zapowiada producent. Nigdy, albo prawie nigdy. Nawet Nokia popełnia błędy, choć jest to dla mnie firma produkująca rzeczy idealne :D Okazało się, że nagrałem sobie na płytkę obraz ISO z tym słynnym uszkodzeniem, dzięki któremu CD stawało się całkowicie bezużyteczne. Postanowiłem, że szkoda marnować kolejne płyty i czas wykorzystać mojego pendrive'a (1GB). Poguglowałem i znalazłem najlepsze rozwiązanie, które teraz przedstawię...
Potrzebujemy:
1. system Windows (zakładamy że linuch padł i mamy tylko shita)
2. pendrive (minimum 1GB, zależnie od tego jakie ISO chcemy z niego odpalać)
3. program MultiBootISO.exe
Robimy:
1. Formatujemy pendrive na system FAT32
2. Odpalamy program MultiBoot wskazując nośnik, klikamy OK
3. Wrzucamy dowolne bootowalne ISO (instalka Ubuntu, Fedory, płyta awaryjna programu antywirusowego)
4. Ustawiamy w BIOSie bootowanie z USB
Piękne, szybkie, ekologiczne :) czyli JW Style!
