Przejdź do głównej zawartości

Jak zrobić darmowe, publiczne konto FTP za pomocą Dropbox'a, czyli bashujemy w chmurach! (Linux/Ubuntu)

Od pewnego czasu bardzo modnym słowem i trendem jest pojęcie chmury, którym to najczęściej nazywamy jakże odkrywczą i niespotykaną dotąd rzecz, jaką jest... wymiana plików. Ja dziś użyję tego słowa do nazwania krótkiego skrypciku napisanego dziś przeze mnie w bashu. Co robi ten skrypt? Tworzy listę linków do wszystkich plików w danym folderze i zapisuje je w pliku HTML, dzięki czemu można wygodnie udostępniać którykolwiek ze swoich folderów wygodnie spod adresu dowolnej domeny!



Normalnie w Dropboxie pliki udostępniamy tak:

1. przeciągamy plik do folderu ~/Dropbox/Public
2. Klikamy PPM, szukamy opcji "Copy public link"
3. Wysyłamy link przyjacielowi/przyjaciółce (niepotrzebne skreślić!)

Ale... co jeśli po paru dniach chcemy wysłać komuś jeszcze raz ten plik? Albo kilka razy dziennie wielu osobom? Albo po prostu chcielibyśmy mieć dostęp do tego folderu z jakiejś domeny, np. mojdrop.com?

Posiedziałem, przeczytałem jakiś kurs basha i napisałem ten skrypt. Miałem tu zamieścić kod, ale bloggerowy edytor potraktował to jako część wykonywalną dla serwera i posypał krzaczkami ;]

Z czym to się je?

1. Ja zrobiłem sobie folder osobny: ~/Dropbox/Public/ftp
2. Tworzymy tam pusty plik o nazwie index.html, kopiujemy do niego link publiczny, podpinamy go pod jakąś darmową domenkę, np. serwis ir.pl
3. Do folderu wrzucamy plik skrypt i odpalamy z terminala najpierw "chmod +x skrypt", a potem już tylko "./skrypt"

Co to robi?

Skrypt zczytuje nazwy wszystkich plików znajdujących się w danym folderze i tworzy na nowo zawartość pliku index.html. Teraz pod adresem mojdrop.pl masz liste linków do kazdego z tych plików! Bez zbędnego klikania prawym przyciskiem myszy! Adres mojego poligonu to: dropb.0x.pl

A gdzie wygoda?

W Gnome możemy najnormalniej w świecie stworzyć na pulpicie nowy aktywator i dać ścieżkę do pliku skrypt. Jednak klikanie za każdym razem, kiedy coś dorzucimy do folderu może być męczące, co jeśli zapomnimy o tej czynności? Z pomocą przychodzi opcja druga, czyli dodanie programu do autostartu, np. za pomocą programu Ubuntu Tweak :)

Wiem, że program nie jest jakiś super, więc proszę o komentarze!

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.