Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego iPad nie boi się Della?

Przemek napisał wczoraj o nowym sprzęcie. Zasugerował przy tym, że może on zostać "pogromcą" iPada.

Ależ gdzie tam! Jakim pogromcą?! Szczerze wątpię i mam na poparcie tych wątpliwości solidne argumenty.

Przemek marudzi coś o lepszych parametrach technicznych urządzenia o dziwnej nazwie "Streak". Że niby ma GSM, a iPad nie, że niby dużo pamięci, fajny procek, no i technologia flash, której, jak wiadomo, Apple nie lubi. Ale to nie do końca tak.

O ile sobie przypominam, to iPad jest przy okazji telefonem. A droższe wersje "mają mieć" ;-) także więcej pamięci niż 32 GB. Więc maszynki są na pierwszy rzut oka raczej porównywalne.

Ale i tak nie o to chodzi. Dell może i sobie nawet być lepszy. Nic to nie da. Bo ani Dell, ani żaden inny wynalazek konkurencji, choćby trzy razy szybszy i z większym wypasem, nie będzie miał rynkowej przewagi nad iPadem, ponieważ... nie jest iPadem i nie produkuje go firma Apple.

To jest tak, że jak masz iPada, mówisz: mam iPada. I koniec tematu. Tak samo jakbyś powiedział: mam Mercedesa. I wszyscy łapią o co chodzi, twoja reputacja bogatego snoba jest już oczywista. Natomiast kiedy wyskoczysz z jakimś, z przeproszeniem, Dellem, musisz się tłumaczyć, dlaczego to jest lepsze. To tak jakbyś kupił Fiata albo Renault i wyjaśniał, że w cenie najsłabszej wersji gołego Merca masz świetny silnik, alufelgi i siedmiostrefową klimatyzację - a i tak wszyscy cię wezmą za biedaka bez gustu, który kupił nie to auto, co trzeba.

Najzwyczajniej w świecie: nie ta marka, nie to jabłuszko na obudowie, nie ten "dizajn", a przede wszystkim: nie ta histeria, jaką udaje się wykreować chłopakom z Cupertino wokół każdego z ich lśniących, płaskich i "nowatorskich" produktów flagowych.

A poza tym, powiedzcie mi, co to za nazwa: Streak? Wiecie, co to znaczy? Powiem Wam.

Żyła*.

Ok, wystarczy. Dajmy już spokój Dellowi i zmieńmy nieco temat. Cała ta sytuacja inspiruje bowiem pewne refleksje bardziej ogólne.

Tak sobie myślę, że nie w technologii jest droga do pokonania Apple, lecz w marketingu. Chodzi o to, by produkt przedstawić jako coś całkowicie nowego, co nie da się zaszufladkować w dotychczasowych kategoriach. Bo coś, prezentowane jako "konkurencja dla iPada" pojmowane będzie niemal instynktownie przez odbiorców, jako coś od pierwowzoru gorszego, towar drugiego sortu o gorszej jakości i dlatego tańszy. Chodzi o uczynienie przynajmniej pozoru zupełnie nowej niszy dla produktu. O pokazanie, że tak naprawdę z niczym nie konkurujemy, bo to co mamy do zaoferowania to nowa jakość, osobna kategoria przedmiotów. Czyli o zrobienie dokładnie tej samej rzeczy, którą firma Steva Jobsa przećwiczyła już parę razy.

Przecież ten cały iPad, pokazywany w charakterze urządzenia przełomowego, nie mającego pierwowzoru, jest w istocie, wnosząc po wszelkich dostępnych materiałach, niczym więcej jak ciekawą wersją nieco zubożonego netbooka.

Wcześniej na podobnej zasadzie promowano Mac Booka Air (chociaż podobne cienkie laptopy bez napędu istniały na rynku) i iPhone-a (który przecież na dobrą sprawę nie jest idealny). I to dawało świetne rezultaty.

Obawiam się, że te czasy, kiedy szybszy procesor w oczywisty sposób wygrywał z wolniejszym, a więcej pamięci z mniejszą ilością, odchodzą powoli w zapomnienie. Dziś liczy się "fajność" marki, ładny wygląd, aktualna moda. Trochę jak z samochodami. Wcale niekoniecznie sprzedaje się jak świeże bułeczki model, który jest bezpieczny, szybki i pali najmniej, tylko taki, który jest SUVem. Chyba powinniśmy się przyzwyczajać.


* Między innymi, ma się rozumieć. To angielskie słowo;)

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.