W niepolskim kawałku serwisu Computerworld znalazłem wspomnienie o jednym z najsłynniejszych wirusów w historii internetu, a nawet komputeryzacji w ogóle. Chodzi oczywiście o robaka "I love You!", który mimo iż w sumie prosty, podbił świat w niesamowicie szybkim tempie. Powodem, według Computerworld, było głównie to że w tamtych czasach ludzie byli bardziej skłonni uwierzyć, że ktoś NAPRAWDĘ ich kocha, jeśli pisze o tym w temacie e-maila. Trudniej też namawiało ich się, żeby korzystali z firewalli, zresztą, niektóre Windowsy ich chyba wtedy w ogóle nie miały i trzeba było instalować oddzielny program, a to przerasta przecież możliwości przeciętnego pożeracza bajtów. Był to też najbardziej medialny wirus, jakiego pamiętam. Już znacznie wcześniej widywałem w tv wzmianki o jakichś groźnych robalach, ale umówmy się: początek lat dziewięćdziesiątych to nie był czas, kiedy codziennie korzystało się z internetu. Tak po prawdzie to termin "sieć komputerowa" znaczył cokolw...