Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego Apple ma rację, stawiając się Adobe?


Niedawno w necie sporo było informacji o wojence pomiędzy firmami na „A” - tj. Apple i Adobe. Poszło o technologię Flash, której Steve Jobs nie chce wspierać w swoich urządzeniach, takich jak iPad. Poczytać o tym można w co najmniej kilku miejscach:






Oczywiście Apple nie robi tego wszystkiego dla jakiegoś ogólnego dobra. Pomijając gadki o tym że Flash, Silverlight czy inne cudo to zamknięta czy otwarta technologia, Apple zwyczajnie pogrywa sobie z konkurencją i zamierza w tej grze coś dla siebie zyskać. Ale ma rację.

Przynajmniej jeśli chodzi o Flasha. Jest kilka powodów.

Po pierwsze, Flash to technologia strasznie badziewna, zasobożerna i niestabilna. Nigdy nie działała tak jak trzeba. W czasach pentium 200 (kiedy to najczęściej za jej pomocą dystrybuowano śmieszne pseudo-filmiki czy ambitne gierki polegające na zabijaniu muchy na monitorze albo rzucaniu szczurem) zamulała kompy tak samo jak i teraz. Otwórzmy sobie dowolną stronę internetową we Flashu: prawie na żadnym komputerze taki wynalazek nie działa płynnie.

To coś zdobyło szeroką popularność chyba tylko dlatego, że Youtube używa go do prezentacji filmików. A potem już poszło – co mniej świadome firmy każą produkować sobie całe strony internetowe za pomocą czegoś, co w najlepszym razie mogłoby animować jakiś obrazek w stopce czy na marginesie, bo taka strona ładnie wygląda, ma dużo kolorowych światełek i bajerów. A że nie można z takiej strony korzystać? Who cares?!

Drugi powód, dla którego ludzkość powinna zrobić z Flashem porządek, jest o wiele ważniejszy. Otóż, w przyszłości wszyscy będą używać iPad-ów.

Skąd to wiem?

Ano, widziałem Star Treka. Proszę sobie obejrzeć dowolny odcinek „Star Trek: Enterprise”, albo chociażby rzucić okiem na te zdjęcia:



A jakoś tak się składa, że niemal cokolwiek w Star Treku by się nie pojawiło, to później ktoś to skonstruował. Oczywiście transporterów nie ma do dziś, prędkość warpowa także jeszcze nie została osiągnięta, ale... Ale na ten przykład: starsi widzowie pamiętają że od zarania kapitan Kirk i kapitan Picard używali komunikatorów. Członkowie załogi nosili ze sobą takie małe urządzenia i dzięki nim mogli rozmawiać „na odległość”.  A dziś: miliony ludzi noszą ze sobą małe urządzenia i... rozmaiwiają;)

Innym przykładem jest tłumaczenie języków przez maszyny (o czym już chyba wspominaliśmy).

Jak widzimy, jest duża szansa, że to co pokazano w amerykańskim serialu, będzie miało miejsce. (Wprawdzie, z tymi komórkami to było chyba inaczej, bo jak słyszałem, koncepcję sieci komórkowej stworzono bodaj jeszcze przed II wojną, a Star Treka dopiero w latach 60. XX wieku, ale przecież tego nie wiedzieliście, prawda? Dlatego, w imię skuteczności własnej propagandy, pewne fakty przemilczymy.) Tak więc, przyszłość iPada rysuje się świetlana.

Natomiast nie widziałem żadnego, dosłownie ŻADNEGO odcinka Treka, w którym używanoby Flasha.

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.