Jeżeli zakładasz nową lub zarządzasz istniejącą firmą ubezpieczeniową i nie wiesz jaki nowy produkt zaproponować klientom. Albo jeśli administrujesz torrenciarskim serwerem, co w chwili obecnej nie wszyscy uważają za zgodne z prawem i obawiasz się konsekwencji ze strony dziwnych organizacji, tzw. antypirackich...
Teraz Duńczyk otrzymał pozew sądowy, w którym organizacja domaga się od niego zapłaty odszkodowania w wysokości 1,6 miliona koron (ok. 880 tys. złotych). Nastolatek zdaje się przewidział kłopoty i jest ubezpieczony na tego typu okazje. Jego polisa jednak ma pewne ograniczenia i nie pokryłaby wszystkich kosztów sądowych. Brakującą kwotę obiecała dołożyć Piratgruppen, wspierająca z kolei dzielenie się plikami.
Złapaliście to? :) Jak dla mnie bomba, jutro przejdę się do Warty, albo PZU i zapytam ile by taka polisa kosztowała. Ciekawe jak ocenią ryzyko? Rozmawiałem przed chwilą ze znajomym z Warty i zwrócił mi uwagę na trzy rzeczy:
1. Podejrzewa, że ów nastolatek mógł być w jakiś sposób zatrudniony na stanowisku admina i miał polisę OC, w Polsce takie polisy mają np. lekarze od błędów w sztuce.
2. Zanim firma sprzeda Ci polisę to cały sztab ludzi przelicza ryzyko, wysokość składki, ew. odpowiedzialności, by wiedzieć na ile mniej więcej im się to opłaca.
3. Prawo Rzeczypospolitej Polskiej prawdopodobnie nie przystaje do sytuacji w Danii, co mogło by w jakiś sposób tłumaczyć niedorzeczność jaką jest ubezpieczenie się od konsekwencji działalności przestępczej.
I co Wy o tym myślicie?