Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zabawa z aliasami w linuksie

Jak powszechnie wiadomo każdy szanujący się użytkownik linuxa zna, a nawet czasem zdarzyć się może, że i lubi używać konsoli. Prędzej czy później taki użytkownik zauważy, że wpisywanie długich komend jest męczące. Nawet jeśli zna je na pamięć i szybko klepie na klawiaturze - nadal jest to pewna strata czasu. Sytuację ratuje pamięć shella i przewijanie strzałeczką w dół po historii wywoływanych komend. Ale co jeśli ostatnie 1000 komend to były jakieś bzdury, a ten nasz ulubiony hokus-pokus z grepem w roli głównej siedzi na samym końcu? O ile oczywiście pamięć jest ustawiona na tyle rekordów...

Steve Jobs nie żyje

Właśnie dowiedziałem się, że zmarł Steve Jobs. Bez odrobiny przesady można powiedzieć, że odszedł człowiek, który odcisnął swoje piętno na tym, jak wygląda świat. Człowiek nietuzinkowy; legenda branży IT, ktoś, bez kogo prawdopodobnie nie moglibyśmy podziwiać (lub krytykować, zależnie od nastawienia) takich przedmiotów jak iPod czy Mac Book Air. Ale nie tylko najnowsze gadżety zawdzięczamy wizjonerstwu tego człowieka. Ma on swój udział także w dużo wcześniejszej, pionierskiej fazie rozwoju komputerów osobistych, jeszcze z czasów, gdy konkurencja pokazywała takie komputery jak Atari, Commodore, IBM PC. Ma swój udział w "świętej wojnie" z firmą innego wizjonera, Billa Gatesa. Kawał historii. Wreszcie, zmarł człowiek, dzięki któremu - pośrednio - powstał niejeden wpis na tym skromnym blogu. I choć nigdy nie poznaliśmy go osobiście, to będzie nam go bardzo brakowało.

Xperia X8 i panoramiczne zdjęcia w Ubuntu

Pewna duża firma słynąca głównie z niebieskich okienek zachwalając jeden ze (jak się okazało najgorszych) swoich systemów - Vistę często wspominała o jakimś niesamowitym narzędziu do obróbki zdjęć, między innymi do tworzenia zdjęć panoramicznych. Nie wierzę by kogoś tak drobna aplikacja przekonała do kupna całego systemu, ale warto zauważyć, że w sieci jest kilka całkiem porządnych i w dodatku darmowych programów do tego typu zadań.  Dziś opiszę jak stworzyłem pow. panoramę (jest ona nieco przeskalowana na potrzeby tego wpisu) ze zdjęć zrobionych za pomocą telefonu Sony Xperia X8 (Android 2.1) w systemie Ubuntu 10.04. Aplikacją, która dokonała całej magii jest program o nazwie Hugin, dostępny z Centrum oprogramowania Ubuntu.

Wieczór z Open Source 2011 - poprowadź własny wykład!

Jeśli ktoś śledzi tego bloga od czasu jego powstania (btw. gratulujemy cierpliwości ;-) to na pewno pamięta, że byliśmy na spotkaniu organizowanym przez ekipę thecamels.org o jednoznacznej nazwie Wieczór z Open Source 2010. Byliśmy tam, dobrze się bawiliśmy i nawet o tym napisaliśmy . Nie da się ukryć też, że dla łódzkich fanboyów linuksa (i nie tylko dla nich!) jest to jedno z najważniejszych wydarzeń roku. Czekaliśmy na edycję 2011 i wygląda na to, że doczekaliśmy się. No, dobrze, na razie jest zapowiedź :) O tyle nie typowa, że poza uczestnictwem można spróbować wbić się ze swoim własnym tematem i poprowadzić na ten temat prelekcję.

Z przyjemnością odszczekuję!

W poprzednim wpisie próbowałem opisać systuację polskiego fana muzyki, który chciałby kupić oryginalny utwór w internecie. Wybrałem przykład dość znanej piosenkarki, Moniki Brodki. I zacząlem wyzłośliwiać się na to, że kupić piosenki nigdzie nie można. Tak się złożyło, że wpis trafił na Wykop . Właśnie przejrzałem komentarze stamtąd i te, które pojawily się pod samym wpisem. Najważniejszy wniosek: Okazuje się, że JEDNAK SIĘ DA!

I jak tu nie być piratem?

Temat praw autorskich w internecie jest ostatnimi czasy popularny, ale i — zgrany. Wiele się mówi o propozycjach wprowadzenia nowych przepisów, mających na celu ograniczenie powszechnego w internecie nieodpłatnego kopiowania utworów. O sprawie rozmawiają parlamenty i organizacje „chroniące” „prawa twórców”, a także przedsiębiorstwa zajmujące się wydawaniem muzyki. Niekiedy powie coś niecoś nawet jeden z artystów. Tak się jakoś składa, że zazwyczaj w tym kontekście narzeka się na osoby, które te pliki sobie pobierają.

Czyżby pierwszy taki film?

Chciałbym napisać dziś o filmie „The Social Network”. Od razu wyjaśniam: tak, wiem że to żadna nowa produkcja. Sam ją oglądałem w kinie jakieś pół roku temu. Jednak pewna ciekawa myśl na temat tego filmu przyszła mi do głowy dopiero teraz.