Przejdź do głównej zawartości

Co słychać u spamerów?

Od użyszkodnika Jones Gregory dostałem na skrzynkę kontaktową w Facebooku coś takiego:

Dear Krzysiek Xxxxxx [*],
Please Reply via this email address barr_gregoryjones_1@hotmail.fr or +228 8258206
I am Barrister Jones Gregory, personal attorney to Late Mr J.C Xxxxxx, a nationality of your Country, Who died and left some huge amount of money with a bank here in Africa , valued at US$18.5 million dollars. I have contacted you to assist me and get it transferred. Please Reply to My Private Email for More Details...barr_gregoryjones_1@hotmail.fr or +228 8258206
Regards
Regards.
Barristers Jones Gregory

Dla nie znających anielskiego skrót: osoba pisząca podaje się za prawnika zmarłego bogacza, który nosił moje, tj. adresata nazwisko. Bogaczowi się zmarło a z zostawionymi na koncie w banku milionami trzeba coś zrobić. WOW! Dowiadujesz się właśnie że miałeś bogatego przodka i jego prawnik pisze do ciebie, bo chciałby, żebyś zaopiekował się jego kasą;-) Jedyne co musisz zrobić to zadzwonić albo napisać na prywatny e-mail...

I tu się zaczyna właśnie haczyk, bo tu będziesz wykorzystany, jeśli się zgodzisz: albowiem albo twoja wiadomość będzie jedną z setek (czy tysięcy), jakie zablokują komuś niewinnemu skrzynkę, albo też w dalszym ciągu kontaktu będziesz musiał podać ważne dane, dzięki którym ktoś nabierze w twoim imieniu kredytów, albo dowiesz się, że aby odebrać swoje miliony, musisz najpierw pokryć koszta...

Niby nic takiego: ot, zwyczajny spam, jaki nierzadko się pojawia. Metoda też nie nowa: kuszenie wielkimi pieniędzmi przećwiczono już parę razy;) Jeśli przekopiować w Googlach kawałek tej wiadomości, otworzą nam się strony i fora z ostrzeżeniami – podobne listy wysłane były do bardzo licznej grupy. Tak więc: nic dziwnego, ani tym bardziej nowego.

Ale ja... Cóż, ja w swoim życiu robię czasem rzeczy głupie. Wiecie, niekiedy człowiek zagląda do studni, bo chce zobaczyć, co tam jest. Nawet jeśli się spodziewa, co zastanie, to i tak ryzykuje i wychyla się, bo a nuż tym razem będzie to coś innego... No i...

Odpowiedziałem.

Odpowiedziałem. Oczywiście, nie tak, jak żądał tego nadawca, czyli na prywatny mail. Użyłem tej metody, której i on: Facebooka. Rzecz jasna, nie podałem też żadnych dodatkowych informacji i w ogóle... Nic z tych rzeczy. Aż tak głupi to ja nie jestem. A co napisałem? Powiedzmy, że się nie wysiliłem:

This is a spam, isn't it?
#K

Spodziewałem się, że to koniec, ale nie. Z pewnym takim zdziwieniem uświadomiłem sobie, że Jones Gregory napisał do mnie ponownie:

   
I will start by thanking you for rapid respon to my mail. Please note that I personal contacted you because you shared the same surname with my late Client,hence I have no other option than that since the deadline given to me by the bank is by the corner.
I have written the deatils regarding this transaction and while I try sending the mail, the facebook reported unaccepted to deliver,with reasdons best know to them. Reply to my private email, so that I will send you the full details with other important information and documents you will like to see about me and this transaction. This is my private email: barr_gregoryjones_1@hotmail.fr

Z tego zdziwienia aż odpisałem ponownie i pogratulowałem, Poinformowałem, że prawie uwierzyłem (przesada, no ale niech im będzie...), że jednak nie zamierzam pisać na podanego maila, i że do zobaczenia następnym razem.

Dobra, przyznam się. Moje zdziwienie było naprawdę niewielkie i wynikało raczej z tego, że odpowiedź była sprytna, a nie dlatego, że w ogóle była. Niemal spodziewałem się jej. Ale przykład dobry, choć nie pierwszy – niedawno użytkownicy z Allegro przeżywali atak korespondencyjny klientów z Nigerii, którzy koniecznie chcieli kupić ich przedmioty poza aukcją...

Do rzeczy. Otóż, okazuje się że dzisiaj, aby spam był w miarę skuteczny (niech się jedna na 1000 osób nabierze!), nie wystarczy rozsyłać automatem wiadomości, koślawo tłumaczonych na język narodowy. Dzisiejsi spamerzy wolą się trzymać angielskiego, którym jako-tako potrafią sklecić zdanie, za to... personalizują swoje wiadomości. No i odpowiadają, gdy ktoś zapyta o szczegóły.

Jestem pod wrażeniem. Ciekawe tylko czy to człowiek odpowiada, czy wciąż maszyna. Stawiam na to drugie, ale kto wie?



[*] Jasna rzecz, tu gdzie widzisz Xxxxxx było moje nazwisko;) To może nie jest tajna rzecz, jak ono brzmi, no ale jeśli ci zależy to musisz chwilę poklikać;)

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.