![]() |
| Wykres dla pytania o "long time" |
Dopiero niedawno napisałem kilka słów o filmiku, wyjaśniającym zasadę działania Tłumacza Google, a już donoszę o kolejnym internetowym narzędziu, nie tak znanym, lecz w konkretniej potrzebie niemal niezastąpionym.
Otóż poszukiwałem niedawno możliwości przetłumaczenia na język angielski pewnego polskiego wyrażenia. Coś w rodzaju „spać jak suseł”. Podobne wyrażenia w różnych językach miewają swoje odpowiedniki, z tym, że ów przykładowy suseł, to może być w angielskich czy amerykańskich powiedzeniach coś zupełnie innego. Słowniki niekiedy nawet katalogują podobne wyrażenia, nawet wspomniany Google radzi sobie z tym czasami Problem występuje na przykład wtedy, jeśli chcemy użyć jakiegoś powiedzenia w formie zmodyfikowanej. Albo kiedy trafimy na takie, które swojego bezpośredniego tłumaczenia - odpowiednika nie posiada. Wtedy najbardziej chcielibyśmy szukać jakichś synonimów wyrażeń. A z tym żaden tradycyjny słownik nie poradzi sobie.
Od czego jednak są komputery?
Po wpisaniu w wyszukiwarkę zapytania o słownik synonimów angielskich bez większego trudu natrafiłem na to:
Otóż poszukiwałem niedawno możliwości przetłumaczenia na język angielski pewnego polskiego wyrażenia. Coś w rodzaju „spać jak suseł”. Podobne wyrażenia w różnych językach miewają swoje odpowiedniki, z tym, że ów przykładowy suseł, to może być w angielskich czy amerykańskich powiedzeniach coś zupełnie innego. Słowniki niekiedy nawet katalogują podobne wyrażenia, nawet wspomniany Google radzi sobie z tym czasami Problem występuje na przykład wtedy, jeśli chcemy użyć jakiegoś powiedzenia w formie zmodyfikowanej. Albo kiedy trafimy na takie, które swojego bezpośredniego tłumaczenia - odpowiednika nie posiada. Wtedy najbardziej chcielibyśmy szukać jakichś synonimów wyrażeń. A z tym żaden tradycyjny słownik nie poradzi sobie.
Od czego jednak są komputery?
Po wpisaniu w wyszukiwarkę zapytania o słownik synonimów angielskich bez większego trudu natrafiłem na to:
![]() |
| Ten ascetyczny wygląd maskuje imponujące możliwości |
Nie wdawałem się w szczegóły, ale ta ascetycznie wyglądająca stronka jest – z tego co można wywnioskować klikając w kilka linków – efektem działania jakiegoś naukowego projektu, za którym stoi Universite de Lyon.
Pomimo ascetycznego wyglądu, okazuje się, że możliwości ma całkiem spore. To, co widzimy na początku, to prosta wyszukiwarka, którą możemy odpytać o synonimy. Jeśli się jednak przyjrzymy, maszyneria daje nam jeszcze jeden, zasadniczy wybór: możemy używać opcji „Standard Search” (szukanie „normalne”), która według opisu daje w rezultacie proste odwzorowanie (połączenie) albo też „Enriched Search” (szukanie „wzbogacone”) - czegoś co dysponuje większą ilością „semantycznych relacji”. Jasna rzecz, że użyłem tej drugiej opcji;-)
Zależnie od wyboru wyświetla nam się lista znalezionych słów, wyrażeń itp. Na tym jednak nie koniec atrakcji! Możemy sobie bowiem, dla każdego wyniku wyszukiwania kazać wyrysować wykres. I znów – nie zagłębiałem się w szczegóły – bez wątpienia jednak bazę danych o synonimach spróbowano rozbudować również o informację o zakresie tych znaczeń i wzajemnych relacji pomiędzy nimi.
O cóż chodzi? Już mówię – bardzo często dwa słowa mogą zostać użyte do nazwania tej samej rzeczy (dlatego właśnie nazywają się synonimami;-]), jednak zakres znaczeniowy tych wyrazów jest różny. Widząc jeden przedmiot możemy powiedzieć: „dąb”. To samo nazwiemy również, wypowiadając słowo: „drzewo”. Jednak więcej spotkamy przedmiotów, które nazwać możemy „drzewem”, niż dębem. „Drzewo” to szersze pojęcie niż „dąb” czy „brzoza”. W dodatku choć „drzewa” użyjemy zamiennie i z „brzozą” i z „dębem”, to oba te węższe znaczeniowo pojęcia wobec siebie są już rozdzielne i żadnego dębu „brzozą” nie nazwiemy.
Możemy nawet pokusić się o nierówność:
„drzewo” > „dąb”, i kilka innych, np.: „drzewo” > „brzoza”, „dąb” ≠ „brzoza”.
Narzędzie, o którym tutaj opowiadam, w jakiś sposób próbuje w swej skomplikowanej bazie danych owe skomplikowane relacje respektować i odzwierciedla je na wykresie. Rysunek ten – ładny aplecik Javy – możemy oczywiście skalować oraz modyfikować na co najmniej kilka sposobów, wybierając wyświetlane słowa, zaznaczając je, dobierając kategorię, wybierając zakres...
To wspaniałe narzędzie, do tego nie jest tylko związane z językiem angielskim. Działa także francuska jego wersja. Nic dziwnego zresztą, w końcu: Universite de Lyon... Polecam wszystkim. Nie tylko tym zainteresowanym tłumaczeniem tekstów – myślę że warto zainteresować się działaniem takiej ciekawostki dla niej samej, a także po prostu ucząc się języków.
Może i internet to w 90% pornografia, ale nie po raz pierwszy okazuje się, że zaglądać tu warto przede wszystkim dla tych pozostałych 10%.

