Ciekawa sprawa. Najlepsza przeglądarka internetowa na świecie zmienia silnik, za pomocą którego renderuje kod wyświetlanych stron www. W ten oto sposób do historii odchodzi własna maszynka, na jakiej do tej pory była oparta opera. Nowym wybrankiem będzie teraz WebKit, znany użytkownikom chrome czy safari.
Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy to: czy aby opera nie upodobni się za bardzo właśnie do konkurencji spod znaku kolorowego napisu czy ugryzionego owocu?
Oczywiście, to nonsens. Zmiany silnika prawdopodobnie nawet nie zauważę, byleby tylko inne rzeczy, za które kocham ten program, pozostały na swoim najwyższym poziomie: ładny wygląd, logicznie pomyślane opcje i ich układ (nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że to opera była pionierem w przypadku wielu funkcji, dzisiaj tak oczywistych, jak np. przeglądanie stron www w kartach), ogólnie miłe wrażenie użytkowania. No i przynależność do elity, wiadomo bowiem, że użytkownicy opery to najfajniejsi internauci ;-).
Porzucenie rozwoju własnego silnika pozwoli specom opery bardziej skupić się właśnie na tych najważniejszych funkcjach produktu, podczas gdy problem silnika, za sprawą webkita będą mieli tak jakby rozwiązany. Piszę „tak jakby”, ponieważ zapewne nie zarzucą całkowicie prac technicznych, i od czasu do czasu dodadzą do open source-owego projektu coś od siebie.
Dlatego nie ma obaw. Z operą będzie wszystko w porządku, a nawet lepiej.
Poza tym cieszmy się, że nie wybrano silnika od firefoxa :).
Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy to: czy aby opera nie upodobni się za bardzo właśnie do konkurencji spod znaku kolorowego napisu czy ugryzionego owocu?
Oczywiście, to nonsens. Zmiany silnika prawdopodobnie nawet nie zauważę, byleby tylko inne rzeczy, za które kocham ten program, pozostały na swoim najwyższym poziomie: ładny wygląd, logicznie pomyślane opcje i ich układ (nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że to opera była pionierem w przypadku wielu funkcji, dzisiaj tak oczywistych, jak np. przeglądanie stron www w kartach), ogólnie miłe wrażenie użytkowania. No i przynależność do elity, wiadomo bowiem, że użytkownicy opery to najfajniejsi internauci ;-).
Porzucenie rozwoju własnego silnika pozwoli specom opery bardziej skupić się właśnie na tych najważniejszych funkcjach produktu, podczas gdy problem silnika, za sprawą webkita będą mieli tak jakby rozwiązany. Piszę „tak jakby”, ponieważ zapewne nie zarzucą całkowicie prac technicznych, i od czasu do czasu dodadzą do open source-owego projektu coś od siebie.
Dlatego nie ma obaw. Z operą będzie wszystko w porządku, a nawet lepiej.
Poza tym cieszmy się, że nie wybrano silnika od firefoxa :).
