Przejdź do głównej zawartości

Co będzie z Operą?

Ciekawa sprawa. Najlepsza przeglądarka internetowa na świecie zmienia silnik, za pomocą którego renderuje kod wyświetlanych stron www. W ten oto sposób do historii odchodzi własna maszynka, na jakiej do tej pory była oparta opera. Nowym wybrankiem będzie teraz WebKit, znany użytkownikom chrome czy safari.

Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy to: czy aby opera nie upodobni się za bardzo właśnie do konkurencji spod znaku kolorowego napisu czy ugryzionego owocu?


Oczywiście, to nonsens. Zmiany silnika prawdopodobnie nawet nie zauważę, byleby tylko inne rzeczy, za które kocham ten program, pozostały na swoim najwyższym poziomie: ładny wygląd, logicznie pomyślane opcje i ich układ (nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że to opera była pionierem w przypadku wielu funkcji, dzisiaj tak oczywistych, jak np. przeglądanie stron www w kartach), ogólnie miłe wrażenie użytkowania. No i przynależność do elity, wiadomo bowiem, że użytkownicy opery to najfajniejsi internauci ;-).

Porzucenie rozwoju własnego silnika pozwoli specom opery bardziej skupić się właśnie na tych najważniejszych funkcjach produktu, podczas gdy problem silnika, za sprawą webkita będą mieli tak jakby rozwiązany. Piszę „tak jakby”, ponieważ zapewne nie zarzucą całkowicie prac technicznych, i od czasu do czasu dodadzą do open source-owego projektu coś od siebie.

Dlatego nie ma obaw. Z operą będzie wszystko w porządku, a nawet lepiej.

Poza tym cieszmy się, że nie wybrano silnika od firefoxa :).

Popularne posty z tego bloga

Fedora 13 - Recenzja

Kilka dni temu ukazała się najnowsza, 13-sta już odsłona jednej najbardziej popularnych dystrybucji Linuxa - Fedora. Wśród ludzi z branży jest uważana za poligon testowy dla komercyjnego Red Hat Enterprise, który stanowi główne źródło utrzymania producenta i wydawcy obydwu systemów. Osobiście pierwszy raz w życiu odpaliłem Fedorę w dniu premiery tej wersji i już nasunęło mi się kilka spostrzeżeń...

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

2012? Nie. Gorzej - kończą się adresy IP!

Mam dwie wiadomości. Jak zwykle, jedna jest zła, druga mniej... Dobra jest taka, że zapowiadany szumnie koniec świata nie będzie jednak miał miejsca w 2012 roku. A teraz ta gorsza: nastąpi on w roku 2011. Dlaczego? Ponieważ - jak mówią prognozy* - we wrześniu 2011 skończy się pula adresowa numerów IP . IPv4, dodajmy.