Przejdź do głównej zawartości

Total Commander na Androida!


Jest taka rzecz, której w Androidzie naprawdę brakuje. Niby podstawowy program w każdym systemie operacyjnym, a tu jego brak. Chodzi o menedżera plików! Przez ostatnie pół roku na moim X8 + A2.1 przetestowałem ich conajmniej kilka, z czego niektóre prezentowały się całkiem nieźle (np. ES File Explorer), ale nadal szczytem funkcjonalności była integracja z trybem superusera. Tutaj warto też zauważyć inną rzecz - ten sam problem braku sensownych menedżerów dotyczy także systemów Linux. Ok, sytuację ratuje Midnight Commander, ale po pierwsze - ileż można robić wszystko w konsoli, a po drugie - doświadczenia z FTP+MC pozostawiają wiele do życzenia.


Na codzień w życiu zawodowym używam Total Commandera, w wersji Power Pack, która pozwala na mnóstwo rzeczy, z których część nawet nie mam nawet pojęcia do czego mogłaby mi się przydać na dzień dzisiejszy :) Kiedy już człowiek przyzwyczai się do podkręconego Power Packa to nawet ciężko mu wrócić do podstawowej wersji TC, w której nawet zaznaczanie plików wydaje się nieco męczące. Ale mimo wszystko TC rządzi jeśli chodzi o zarządzanie plikami: zaznaczanie, kopiowanie, pakowanie, przesyłanie, ustalanie uprawnień. Jeśli robisz takie rzeczy raz na tydzień na kilku plikach to pewnie nawet nie zauważasz tych działań. Kiedy jednak codziennie musisz obrobić kilkaset/kilkatysięcy plików, spakować je, odpowiednio nazwać itp. to wybór explorera ma znaczenie. I teraz mój wybór jest dostępny na Androida :)

Program jest jeszcze w fazie beta, do pobrania na stronie producenta. Firma Ghisler zapewnia, że kiedy produkt uzyska satysfakcjonującą jakoś - zostanie udostępniona w Android Markecie. Ale po krótkich testach mogę was zapewnić - aplikacja jest naprawdę stabilna i dopracowana. Na razie ma tylko podstawowe możliwości, ale i tak przebija wszystko co na Androdzie było mi dane zobaczyć (jeśli się mylę - proszę o komentarze!). Lista możliwości dostępna jest na stronie producenta, ale najważniejsze można wspomnieć od razu - obsługa FTP, przesyłanie plików via Bluetooth, wchodzenie do spakowanych folderów bez konieczności rozpakowywania. Chyba, że znacie jakąś lepszą alternatywę? :)

Popularne posty z tego bloga

Sony ZAMIERZA zakończyć produkcję DYSKIETEK 3,5"

Sony podało arcyciekawą wiadomość. Otóż w tym oto roku  2010 A. D. zamierzają zaprzestać produkcji dyskietek, takich jak ta widoczna na obrazku. Tak, tak, właśnie takich co to mają 1,44MB pojemności i wymagają czytnika, którego na pewno nie spotkamy już w żadnym laptopie, a większość komputerów stacjonarnych ma w miejscu tegoż czytnika zaślepkę w kolorze reszty obudowy... A ostatni taki czytnik opuścił taśmę produkcyjną firmy Sony we wrześniu roku ubiegłego! I jeśli naprawdę Wam się wydaje, że pendrive'y opanowały świat, a zamówienie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na 130 tysięcy takowych dyskietek to ewenement w skali świata, to jesteście w błędzie. W roku 2008 jedna tylko firma Sony sprzedała takich dyskietek 8 milionów sztuk. I to jedynie w Japonii . A najlepiej sprzedającym się urządzeniem peryferyjnym okazał się czytnik dyskietek na USB. Co na to inne firmy? "We've been discussing the death of the floppy for 14 years, ever since CD technology first started comi...

Jak zainstalować OpenOffice 3.2? (DEB)

Jako, że nie wszyscy mają najnowsze OO w repo, a po drugie, nie każdy lubi badziewne brązowe okienko uruchamiania w ubuntu... To napiszę najkrótszy na świecie przewodnik jak to zrobić. Ku chwale gugiela! 1. Otwieramy konsolkę 2. Wywalamy starego śmiecia. Bez obaw - konfigi zostają na dysku. sudo apt-get remove openoffice*.* 3. Wypakujmy, zmieńmy nazwę folderu, dla przykładu teraz będzie /home/przemcio/office cd ~/office/ DEBS  4. Instalujemy... sudo dpkg -i *.deb  5. Na koniec zajrzyj człeku jeszcze do podkatalogu desktop-integration albowiem tam znajdziesz odpowiedź na pytanie czemu zniknęło officowe badziewie z menu i czemu pliki nie kojarzą tego pakietu... Hasta Luego!

Przełomowy Firefox 15 beta już dostępny!

Mozilla Firefox to przeglądarka której nikomu przedstawiać nie trzeba. Jednak od czasu jej wielkiego sukcesu jakim niewątpliwie było zdetronizowanie Internet Explorera upłynęło już sporo wody w Wiśle i czasy się zmieniły. Użytkownicy się zmienili, internet się zmienił, a problemy jakie stwarzał nasz lisek nie zostały rozwiązane przez te kilkanaście już przecież nowych wydań. Pojawiały się nowe wersje i w zasadzie prawie nic (z punktu widzenia użytkownika) się nie zmieniało. Przykład: przeglądarka potrafiła się zachowywać niczym Windows 98 zajmując kolejne megabajty pamięci RAM z każdą nową zakładką i wcale nie zawsze zwalniała pamięć po zamknięciu nawet wszystkich kart.