Jakiś czas temu pisaliśmy na temat coraz większych "kłopotów", jakie ma we współczesnym świecie technologia Flash (obecnie kojarzona z firmą Adobe, znawcy tematu na pewno przypomną sobie też nazwę Macromedia). Ma je zresztą słusznie, ale o tym już było. Wtedy pisaliśmy, ze na Flasha obraził się Steve Jobs, wobec czego produkty z logiem nadgryzionego jabłka nie miewają od jakiegoś czasu domyślnej obsługi tego formatu. To spora uciążliwość, bo przecież, żeby daleko nie szukać, cały serwis YouTube Flashem stoi. Zawsze, żeby dało się oglądać filmiki, trzeba było mieć w przeglądarce odpowiednią wtyczkę. Albo używać Google Chrome, no ale to na jedno wychodzi;)